środa, 26 lipca 2017

Okrutna prawda o telewizji! ~ Życie na podglądzie – Len Vlahos || RECENZJA


Witam was na moim zaksiążkowanym fragmencie Internetu!
Dziś, jak co środę spotykamy się na blogu, aby wziąć pod lupę książkę, w wypadku tej recenzji jest to „Życie na podglądzie” autorstwa Lena Vlahosa. Zdradzę wam tylko tyle, że jest to powieść pod każdym względem zaskakująca. Do tego okładka intryguje, prawda? A po przeczytaniu recenzji daje wiele do myślenia idealnie zgrywa się z treścią.
Więcej oczywiście dowiecie się z dalszej części mojej recenzji. Miłego czytania :)

Informacje podstawowe:
Autor: Len Vlahos
Tytuł:
Życie na podglądzie („Life in a fishbowl”)

Wydawnictwo:
Media Rodzina
Rok wydania:
2017
Liczba stron:
344

Opis książki (według mnie):
Nowotwór – taki wyrok otrzymuje Jared: mąż, ojciec, przyjaciel…
Nawet w obliczu choroby mężczyzna zachowuje się jak prawdziwa głowa rodziny i za punkt honoru stawia sobie zabezpieczenie sytuacji materialnej żony i córek. Jako, że jego ubezpieczenie nie jest zbyt wysokie, Jared decyduje się najbardziej szalony pomysł, jaki przyszedł mu do głowy – wystawia swoje życie w ramach aukcji na Ebayu. Oczywiście nie uprzedzając o swoich zamiarach rodziny. I tak oto zaczyna się przygoda rodziny w świecie okrutnej i zakłamanej telewizji, gdyż jednym z licytujących jest Ethan – producent reality show z Jaredem w roli głównej.
Jak rodzina poradzi sobie z obecnością kamer? Co jeśli to one zawładną ich dalszym życiem? I przede wszystkim, jak zakończy się historia Jareda? Pozwoli na nakręcenie swojej śmierci, czy zdecyduje się odejść w spokoju? O ile to w ogóle możliwe.

Co sądzę ja?
Kiedy wydawnictwo zaproponowało mi zrecenzowanie tej książki nie sądziłam, że spodoba mi się tak bardzo. Myślałam, że przez swoją tematykę będzie to lektura przytłaczająca i niezbyt odpowiednia na wakacyjny relaks. Nie mogłam się bardziej pomylić! Serio nawet, jeśli z opisu wydaje się, że to nie książka dla was (tak jak ja myślałam z początku), polecam jednak czytać dalej moją recenzję, a nóż się przekonacie do tej pozycji.

Zaczynając od początku, czyli od bohaterów książki. Jared, od którego zaczyna się cała historia to typowa głowa rodziny, mężczyzna z krwi i kości, który za wszelką cenę stara się bronić i dbać o swoją rodzinę. Kocha swoją żonę całym sercem, a córki są dla niego najważniejsze na świecie. Niestety wszystko burzy ich codzienną, rodzinną sielankę w momencie, gdy u Jareda lekarze stwierdzają Glejaka wielopostaciowego IV stopnia i od tamtego momentu (potocznie zwany) Glej przejmuje władzę nad tą rodziną.

Jackie, czyli starsza siostra jest typową córeczką tatusia. Poza tym, bardzo przypomina mnie w swoim zachowaniu. Jest typem samotnika i raczej stroni od kontaktów z rówieśnikami.
Totalnym przeciwieństwem okazuje się być młodsza córka, Megan. Ma lat trzynaście i jest bardzo irytującym dzieckiem. Przynajmniej w moim odczuciu.  Może to kwestia, że ja po prostu nie przepadam za dziećmi, aczkolwiek jestem w stanie wybaczyć jej zachowanie ze względu na młody wiek, a także trudną sytuację.

Deirde, czyli matka zostaje postawiona pod ścianą i to ona musi przejąć obowiązki męża, jednocześnie zmagając się z chorobą ukochanego. Mimo to stara się zadbać o córki i przywrócić ich życie do względnej normalności.
Poza tym mamy także okazję śledzić losy innych pobocznych bohaterów, którzy, odgrywają ważną rolę w całej historii i są naprawdę dobrze wykreowani. Każdy ma swoją osobowość i motywację napędzającą go do działania.

Co do samej historii była bardzo zaskakująca. Nawet nie spodziewałam się, że aż tak. Spodobał mi się wątek ukazania przekłamanej telewizji oraz stosunek, jaki ma do reality show rodzina. Każdy z nich ma inne podejście, jak nie trudno się domyślić mi najbardziej spodobały się reakcje Jackie i jej działania sabotażowe. Zdecydowanie trafiły w mój gust, aczkolwiek ciekawie było spojrzeć na jeden program z wielu perspektyw. Nie tylko domowników, którym coraz bardziej doskwierał brak prywatności, ale także niezwykle zajmujących postaci pobocznych. Uwielbiam Hazel za jej osobowość, chęć niesienia pomocy niezależnie od konsekwencji, a także umiejętność logicznego myślenia. Jest też Max, internetowy przyjaciel Jackie, Rosjanin z wymiany na Facebooku. To on jest siłą napędową dziewczyn i przyczynia się do… no właśnie, tego, co zawdzięczam Maxowi w tej historii, wam nie zdradzę. Zapewnię jedynie, że jest to kolejna cudownie wykreowana postać, z którą warto się zapoznać. Odniosłam wrażenie, że autor ma talent do tworzenia nastolatków, których nie da się nie polubić. Chętnie przeczytam więcej jego powieści dla młodzieży i to z dużą przyjemnością.

W książce jest oczywiście wielu innych bohaterów, uczestników aukcji, każdy z nich ma swój motyw, żeby przystąpić do aukcji o życie Jareda. Jest to w pełni uzasadnione dzięki fragmentom pisanym z ich perspektywy.
To, co mnie bardzo zaskoczyło w tej powieści, to fragmenty pisane z perspektywy nowotworu, tudzież nazywanego Glejem. Niektóre opisy były wzruszające, tak jak wtedy, gdy Glej pożerał wspomnienia, Jareda, ale były także chwile zabawne oraz bardzo smutne. Żadna z tych emocji nie była dominująca, a autor wyważył idealnie nakład emocjonalny powieści, aby nie była ona zbyt przytłaczająca.

PODSUMOWUJĄC: Jest to niewątpliwie jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w tym półroczu. Ma jasny, oczywisty, ale także bardzo ważny przekaz. Porusza temat choroby w sposób realistyczny, daje pole do przemyśleń, ale nie odbiera przyjemności z czytania. Ja się nie popłakałam, ale tym się akurat nie sugerujcie, ponieważ ja naprawdę rzadko płaczę nad książkami. Uważam, że jest to książka warta przeczytania, a przynajmniej ja nie żałuję tej lektury, bo bawiłam się świetnie. Czytało mi się ją bardzo szybko i wbrew pozorom lekko, co było największym zaskoczeniem. Sam autor był dość dużą zagadką, ale ostatecznie wyszło to na plus całej powieści.

Z tego miejsca jeszcze raz bardzo polecam wam powieść „Życie na podglądzie” autorstwa Lena Vlahosa, a ja dziękuję wydawnictwu Media Rodzina za możliwość przeczytania i zrecenzowania dla was tej książki.

Koniecznie dajcie znać czy czytaliście i czy wam się podobała, a może macie w planach po nią sięgnąć? Sekcja komentarzy jest dla was!
Ps. Pamiętajcie, że to jest tylko moja opinia i bardzo szanuję waszą. Proszę was, także o uszanowanie mojej.

To by było na tyle, trzymajcie się i cześć!

17 komentarzy :

  1. Świetna recenzja ;) A sama książka wydaje się być bardzo ciekawa. Cieszę się, że już niedługo będę miała szansę ją przeczytać ^^
    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki <3 Mam nadzieję, że Tobie również się spodoba :)

      Usuń
  2. Niestety jak na razie unikam takich książek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku jak choroba może namieszać w życiu i przewrócić je o 180 stopni,a człowiek zrobić rzeczy, których dobrze nawet nie przemyślał. Super recenzja *-* Bardzo mnie zaciekawiła twoja recenzja i z miłą chęcią sięgnę po tą pozycję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki <3 Jeszcze raz bardzo polecam :)

      Usuń
  4. Jeszcze nie czytałam, ale bardzo bym chciała ją poznać. Tylko kiedy? Im więcej czytam, tym częściej uświadamiam sobie, ile tytułów mi umyka. I niestety wciąż tak będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. brzmi ciekawie, może sięgnę po tę pozycję tego lata :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najpierw pomyślałam: "Nie, to lektura nie dla mnie", ale chwilę później zobaczyłam, że miałaś podobne wątpliwości i jednak spodobała Ci się ta książka. Zapowiada się ciekawie, zwłaszcza, że odniosłam wrażenie, iż autor unika przytłaczających dyskusji na tematy egzystencjalne i po prostu pozwala bohaterom działać i pchać akcję do przodu. Fajna recenzja, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przypuszczałam, że książka okaże się tak ciekawa, chętnie się za nią rozejrzę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  8. Nowotwór to dla mnie temat bardzo ważny, więc myślę, że sięgnę po tę pozycję, skoro twierdzisz, że nie jest przytłaczająca :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jestem zaciekawiona, chociaż ze względów osobistych unikam tematu nowotworów, to książka wydaje się więcej mówić o naszym dziwacznym społeczeństwie i kierunku w jakim zmierzamy....po takiej recenzji mam ochotę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka wydaje sie bardzo ciekawa,mam ochotę przeczytać ♥ pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Temat aktualny w sobie fascynacji kultura obrazkowa i powszechnym ekshibinicjonizmem w mediach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Taki niewinny tytuł, a tu proszę... Choć nie przepadam za podobną tematyką, tak mam ochotę sięgnąć po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie planowałam jej czytać, ale chyba plany się zmienią :D

    Pozdrawiam!
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny temat na film, aż chętnie zapiszę sobie tytuł książki.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zaintrygowałaś mnie. Z chęcią sięgnę po tę książkę, bo czegoś takiego jeszcze nie czytałam.

    Pozdrawiam cieplutko i ściskam :*
    M.
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.