środa, 17 maja 2017

"Najbardziej brutalna prawda to ta o nas samych" ~ "Margo" - Tarryn Fischer || RECENZJA

Witam was na moim zaksiążkowanym fragmencie internetu!
Cześć, dziś, jak co środę, przygotowałam dla was recenzję! Już na samym początku piszę, że dziś na blogu gości książka bardzo intrygująca i taka, której chyba nikt z nas się tutaj nie spodziewał. Jeśli jesteście ciekawi co sądzę o "Margo" autorstwa Tarryn Fischer to zapraszam do dalszego czytania! :)


Informacje podstawowe:
Autor: Tarryn Fischer
Tytuł: Margo (org. Marrow)
Wydawnictwo: SQN
Premiera: 11 stycznia 2017
Liczba stron: 320

Opis książki (według mnie):
O tej książce najlepiej nie wiedzieć nic, bo tego co się w tej książce dzieje nie można jasno zdefiniować. To jest na pewno bardzo niepokojąca historia pewnej doświadczonej przez losy dziewczyny imieniem Margo. Żyje ona w brutalnym i niebezpiecznym miasteczku Bone, choć ciężko to co tam się odbywa nazwać życiem. Dziewczynę zewsząd otacza depresja, patologiczne zachowania i ludzie, którzy skrywają wewnątrz potwory. Nie ma przyjaciół, bo ciężko jej ich znaleźć, gdy jest zmuszona trzymać się na uboczu. Wszystko zmienia się, gdy nieoczekiwanie zwraca uwagę na Judaha - zdecydowanie nietypowego chłopaka z sąsiedztwa, który przedstawia jej świat swoimi oczami. Jakby tego było mało w Bone ginie dziecko, a Margo za wszelką cenę stara się rozwikłać okoliczności tajemniczego zniknięcia dziewczynki. Pytanie tylko jak wielka okaże się ta cena?!

Co sądzę ja?
Standardowo zacznę od informacji o autorce. Nie wiem czy pamiętacie, ale jakoś w zeszłe wakacje zamieściłam na blogu recenzję "Mimo moich win" autorstwa pani Fischer. Potem sięgnęłam po "Never, never" - recenzja, które napisała z Colleen Hoover. Tak więc jak nie trudno się domyślić, coś tam już mogę o Tarryn Fischer napisać i porównać jej poprzednie książki do tej najnowszej, którą dziś recenzuję. 

Jako, że książka odbiega nieco gatunkiem od tych, po które zwyczajowo sięgam, to i sposób ekspozycji bohaterów mnie zainteresował. Głównej bohaterki nie mamy, że tak to ujmę "podanej na tacy". Mimo, że poznajemy świat jej oczami to wcale nie wiemy o niej wszystkiego, zresztą Margo chyba sama nie wie co kryje się w jej wnętrzu. Tak naprawdę do samego końca nie jesteśmy pewni kim jest bohaterka. Jej zachowania są równie niezrozumiałe, ale ta nieprzewidywalność dodaje uroku książce, Margo działa często impulsywnie, a na dodatek z pewnych wyjaśnionych na końcu przyczyn, nie próbujmy jej zrozumieć.
"Czasami, ratując kogoś innego, ratujesz też trochę samego siebie. Kochając kogoś innego i nie oczekując niczego w zamian, uczymy się kochać siebie. Może to ten zwykły akt działania na innych sprawia, że czujemy się lepiej we własnej skórze."
Judah jest chyba jeszcze bardziej tajemniczą postacią. Niby jest, z tym, że go nie ma :P Jako jedyny patrzy na Margo inaczej i potrafi ją doskonale przejrzeć. To co warto dodać, chłopak przeżył w młodości straszliwy wypadek, w którego wyniku trafił sparaliżowany na wózek inwalidzki. Ale to go nie zraziło do świata. Wręcz przeciwnie, Judah "odkrywa przed Margo świat, jakiego dotąd nie znała".
"Może i jest niepełnosprawny, ale niepełnosprawność nie jest nim."
Świat przedstawiony w tej książce to już w ogóle jakaś miazga! Sposób ekspozycji zapomnianego i opuszczonego przez świat miasteczka Bone nadaje niezwykłego klimatu powieści. Mieszkańcy odgrywający, ważniejsze lub mniej, ważne role w historii również mają swoją osobowość. Fischer opowiada historię wielu ludzi i tym samym świetnie ukazuje jak przesiąknięte depresją i patologią jest miasteczko. Autorka nadaje nawet osobowość domu Margo, tylko po to, aby jeszcze lepiej ukazać bohaterkę i to z czym musi się zmagać od dzieciństwa. A zapewniam was, nie chcielibyście takiego życia jak Margo i na pewno nie w takim miejscu jak Bone.
"Nie pamiętam już, co to znaczy wolność. Co to znaczy być otwartym na świat, co to znaczy nie czuć strachu. Potrzebuję czegoś, co mnie złamie. Tylko trochę, żeby mogła poskładać się na nowo - inaczej. Nie zamierzam pozwalać nikomu traktować mnie jak chodzącą porażkę. Nie chcę być gruba, nie chcę mieszkać w Bone, nie chcę być głupia. Nie chcę być laską, z której ludzie się śmieją. Już nie."
Najbardziej zachwyciła mnie w "Margo" jej nie przewidywalność. Sięgając po tę książkę wiedziałam, że jest z gatunku młodzieżowego, ale nie sądziłam, że to będzie tak nieprzewidywalna młodzieżówka. Właściwie zbiegiem historii to książka zmienia się raczej w thriller psychologiczny, z elementami, kryminału. Nie które sceny są dość szokujące, choć może tylko mnie tak poruszyły, ze względu na to, że ja zwykle nie czytuję kryminałów, thrillerów itp. Po tej książce to jednak może się zmienić, także jeśli macie jakieś fajne książki z tych gatunków do polecenia (ale idealne dla takiego laika gatunku jak ja) to śmiało piszcie w komentarzach.
"Utrata niewinności to najboleśniejszy element dorastania. (...) Twoja niewinność umiera w agonii. Czujesz ból, gdy zaczynasz rozumieć, że nikt cię nie uratuje. Nikt nie da ci wolności. Nikt ci nie da sprawiedliwości, ani zemsty, ani szczęścia, ani nic innego. Nic. Jeśli zechcesz i starczy ci odwagi, sama to weźmiesz."
PODSUMOWUJĄC: "Margo" autorstwa Tarryn Fischer zdecydowanie wam polecam! Proszę nie zrażajcie się faktem, że ta książka uznawana jest za młodzieżówkę, zwłaszcza jeśli lubicie czytać thrillery myślę, że warto się skusić. Z kolei jeśli wolicie słodziutkie romansidła to lepiej odpuścić, bo tutaj nawet wątek romantyczny jest trudny i brutalnie prawdziwy. Ogólnie to jak możecie wnioskować, ja książką jestem naprawdę mile zaskoczona, aczkolwiek przyznaję, że nie jest to jakieś arcydzieło i wiem, że nie wrócę już do tej historii. Mimo to bawiłam się przy niej wspaniale i jeszcze raz polecam! :D

Koniecznie dajcie znać czy czytaliście i czy wam się podobała, a może macie w planach po nią sięgnąć? Sekcja komentarzy jest dla was!
Ps. Pamiętajcie, że to jest tylko moja opinia i bardzo szanuję waszą. Proszę i was o uszanowanie mojej.
To by było na tyle, trzymajcie się i cześć!

14 komentarzy :

  1. Przeczytałam i bardzo mi się podobała, zasłużyła na wszystkie ciepłe słowa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też czytałam "Mimo moich win" oraz "Never never", dlatego do kolejnych książek Fisher podchodzę bardzo sceptycznie, bo o ile "Never never" nie było złe, to "Mimo moich win" było tragiczne. "Margo" trochę mnie kusi, bo nieprzewidywalne thrillery, to coś co brzmi świetnie, ale... nazwisko autorki mnie zniechęca. Nie mówię kategorycznie "nie", ale na razie podziękuję.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że warto dać szansę autorce, bo zdecydowanie poprawiła rażące błędy z poprzednich książek :)

      Usuń
  3. Jest tyle książek, które chcę przeczytać, a później o nich zapominam, a "Margo" jest jedną z nich. Dzięki Twojej recenzji zanotuję wreszcie tytuł i wreszcie po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i podobała mi się! Pewnie nie jest to książka, po którą sięgnę ponownie, ale warto było ją w ogóle przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Margo wciąż przede mną, ale naczytałam się już tyle pozytywnych opinii, że myślę że i mnie się spodoba. :)
    No i ciekawi mnie ten klimacik w powieści. :)
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką nadzieję :)
      Dziękuję i również pozdrawiam!

      Usuń
  6. muszę w końcu i ja po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam, czytałam. :) Bardzo mi się podobała :D Może kiedyś do niej wrócę ale jak na razie nie planuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam o niej, ale trochę po mnie spłynęła. Niby bym mogła czytać, ale nie tego szukam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam te książkę! Była mega pozytywnym zaskoczeniem. :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.