środa, 5 kwietnia 2017

"Nigdzie indziej nie poznasz człowieka lepiej ani nigdzie nie dowiesz się więcej o jego tajemnicach niż we śnie." ~ Silver: Pierwsza Księga Snów - Kerstin Gier RECENZJA

Witam was na moim zaksiążkowanym fragmencie internetu!
Dziś jak (praktycznie) co środę przygotowałam dla was recenzję! Tym razem pod lupę biorę pierwszy tom niemieckiej serii pt. "Silver". Zapraszam was w głąb tajemnic, intryg i wszystkiego tego co nie wyjaśnione. Witam w mojej osobistej krainie snów!
Informacje podstawowe:
Autor: Kerstin Gier
Tytuł: Silver. Pierwsza Księga Snów (org. "Silber: Das erste Buch der Träume")
Seria: Silver - księgi snów
Tom: 1
Wydawnictwo: Media Rodzina
Polska Premiera: 2 czerwca 2016
Liczba stron: 416

Opis książki (według mnie):
Książka zaczyna się dość standardowo, bo od przeprowadzki. Na starcie poznajemy dwie siostry: Liv oraz Mia, które przez swoją matkę, jej nową pracę oraz nowego kochanka, są zmuszone porzucić swoje dotychczasowe miejsce pobytu i przenieść się do Londynu. W szkole z mniejszym, bądź większym trudem nawiązują znajomości, a wkrótce Liv dołącza do paczki starszych i mega popularnych chłopaków. Można by pomyśleć, że wszystko jest super, natomiast Liv chyba zaczyna wariować. Zawsze przykładała dużą wagę do snów, natomiast teraz, gdy jej sny coraz bardziej zaczynają przypominać jawę, a postacie, których nigdy w życiu nie widziała nagle zaczynają jej się śnić, dziewczyna wie, że coś jest nie tak. Kolejną tajemnicą są, nieustannie powracające w snach, drzwi, które prowadzą... no właśnie, dokąd? Sny Liv są mega pokręcone, zwłaszcza, gdy okazuje się, że nie śni ich sama. 
Siostry kochają tajemnice a w Londynie, zarówno tym prawdziwym jak i wyśnionym, nic nie jest takie jak być powinno...
Czy Liv uda się rozwiązać zagadki swoich snów? Czy odnajdzie drogę do tajemniczych drzwi? I wreszcie, jak potoczą się jej losy u boku czterech zabójczo przystojnych chłopców?

"Tutaj było więcej tajemnic do rozszyfrowania. A taka już natura tajemnic, że niekiedy okazywały się niebezpieczne."
Co sądzę ja?
Od razu piszę, żeby nie było, Jestem absolutnie zakochana w twórczości Kerstin Gier! Jej "Trylogia Czasu" to jakieś arcydzieło. Więc kiedy dowiedziałam się o jej kolejnej serii, siłą rzeczy musiałam w końcu po nią sięgnąć. Nie spodziewałam się jednak, że przepadnę aż tak bardzo!

"- Masz całkiem niezły humor jak na kogoś, kto właśnie przystąpił do klubu straconych dusz. -Za to ty jesteś okropnym pesymistą, skoro już teraz uważasz swoją duszę za straconą."

No dobrze, ale od początku. Jak przystało na tą autorkę, książka wciąga od samego początku. Po pierwszych stronach kompletnie tracisz rachubę czasu i niespodziewanie docierasz do końca historii, a przecież wydawałoby się, że ledwie przeczytałaś jeden rozdział. Coś niesamowitego. Ja nie jestem znana ze zbyt szybkiego czytania, więc kiedy przeczytanie 400 stron zajęło mi około jeden dzień to wiedźcie, że to musi być coś!

Absolutnie pokochałam bohaterów. Siostry Silver są przecudne. Mia jest taka słodziutka, zwłaszcza, gdy zabiera się za rozwiązywanie szkolnych intryg niczym Sherlock Holmes. Urocza, mała pani detektyw.
Liv to z kolei czternastoletnia dziewczyna, troszkę wycofana, spędzająca czas raczej w towarzystwie książek oraz młodszej siostry. Jest bardzo podobna do mnie. Nie jest zbyt dziewczęca, nie lubi się stroić, a chłopcy to dla niej czarna magia. Dziewczyna jest kompletnym przeciwieństwem swojej matki, która w jej wieku miała już za sobą wiele doświadczeń takich jak pierwszy alkohol, seks czy narkotyki. Zresztą teraz mając dwójkę dzieci nadal lata po świecie, szuka miłości życia i zapomina o rzeczach tak przyziemnych jak np. wychowanie dzieci. 
"Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że ludzie po czterdziestce mają prawo do spełnionego życia miłosnego, ale czy mama nie mogła z tym zaczekać, aż dorośniemy? Kilka lat w jedną czy w drugą stronę nie zrobiłoby jej różnicy. A skoro już koniecznie chciała być z panem Zmiana Planów, to czy nie wystarczyłby im związek weekendowy? Musiała od razu wywracać do góry nogami całe nasze życie? Nie mogła przynajmniej zapytać nas o zdanie?"
I tutaj wkracza Lottie czyli niemiecka au pair. Właściwie to przyjechała tylko na rok, do pracy jako opiekunka, ale została już na stałe. tak naprawdę to ona wychowuje dziewczyny, podczas, gdy ich matka spełnia się zawodowo jako doktor z dziedziny literatury.

Co do postaci męskich nie będę wam za wiele wspominać: Ich po prostu trzeba poznać. Każdy jest inny, a to co ich łączy to oczywiście tajemnica, a jakże by inaczej. Dodam tylko tyle, że w tej książce nie ma trójkąta miłosnego z czego bardzo się cieszę. Liv nie jest typem dziewczyny, która nie wie czego chce i zakochuje się w każdym po trochu. Faktycznie obiektywnie ocenia, że wszyscy są przystojni, ale nie rzuca się na pierwszego, lepszego osobnika płci przeciwnej. Docenia każdego z nich za inne cechy charakteru i kieruje się w swoich uczuciach rozsądkiem. Ostatecznie oczywiście mój wymarzony ship się sprawdza, więc jestem prze szczęśliwa. I pamiętajcie Henry jest mój!!! <3

"- Bo w chwili, gdy cię poznałem, spełniło się moje życzenie. - Chciałeś poznać kogoś, kto wiezie w walizce śmierdzący ser?"

W ogóle sama kraina snów to jest tak nie zwykły, zupełnie inny świat, rządzący się swoimi prawami i działający na innych zasadach. Powiedzenie, że w snach wszystko jest możliwe nabiera, w kontekście tej powieści, zupełnie nowego znaczenia.  

"- Najciekawsze rzeczy to te najbardziej niebezpieczne. I na przekór wszystkiemu trzeba je zgłębić. - A może właśnie dlatego."

PODSUMOWUJĄC: Ja wam absolutnie polecam "Silver". Nie będę tutaj oceniać, która z serii pani Gier jest lepsza, natomiast plusem tej jest jej dostępność (tak wiem, że będzie dodruk "Trylogii Czasu" - na pewno kupię). No co tu jeszcze pisać. Jeśli moja recenzja was jeszcze nie zachęciła to nie wiem co mogę zrobić. Po prostu przeczytajcie to! Nie jest to może jakaś górnolotna książka, ale teraz wiosną, jest idealna do poleżenia w ogródku w ciepełku i zagłębienia się w sny. Poza tym okładka jest niczego sobie, więc myślę, że warto powiększyć swoją kolekcję egzemplarz "Silver".

Koniecznie dajcie znać czy czytaliście i czy wam się podobała, a może macie w planach po nią sięgnąć? Sekcja komentarzy jest dla was!
Ps. Pamiętajcie, że to jest tylko moja opinia i bardzo szanuję waszą. Proszę i was o uszanowanie mojej.
To by było na tyle, trzymajcie się i cześć!

12 komentarzy :

  1. Ja również poznałam tę autorkę poprzez Trylogię Czasu i automatycznie pokochałam jej styl pisania oraz wykreowaną przez nią historię. I bardzo mnie cieszy, że będzie dodruk tej trylogii. Ale przejdę do gwiazdy recenzji.
    [Silver...] już od jakiegoś czasu mnie ciekawi, ale nie do tego stopnia, aby już teraz lecieć i kupować tę książkę. Motyw snów, które mają jakieś znaczenie w rzeczywistości coraz bardziej staje się oklepany i to jeden z powodów, jakich się tutaj obawiam. Oczywiście jak nadarzy się okazja to sięgnę po tę książkę i ocenię, czy autorka utrzymuje swój poziom pisania, ale nie będę się o to starać. :)
    Pozdrawiam!
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również pozdrawiam i dziękuję za świetny i długaśny komentarz <3

      Usuń
  2. fajny wpis, chyba sie skusze i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zauważyłaś, że w śnie mamy zawsze najlepsze riposty, najtrafniejsze przemyślenia i świetnie władamy językiem angielskim? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc to nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Chyba nawet w snach jestem troszkę upośledzona :D

      Usuń
  4. Od czasu do czasu, w ramach totalnego relaksu sięgam po książkę młodzieżową. Ostatnio miałam w rękach "Skazę" C. Ahern. "Silver" - kiedyś w księgarni przykuła moją uwagę okładka, ale dopiero dzięki twojej recenzji sięgnę po nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam kiedyś przeczytać "Skazę". Cieszę się, że moja recenzja Cię przekonała :)

      Usuń
  5. Bardzo lubię książki młodzieżowe i to tylko kwestia czasu, kiedy sięgnę i po tę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że przypadnie Ci do gustu tak samo jak mi :D

      Usuń
  6. Też kocham Silver i Trylogię czasu i jeszcze tylko czekam aż dorwę się w końcu do Trzeciej księgi snów :3 Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No co tu dużo pisać...
    Super, zresztą jak zawsze, a Silver muszę przeczytać, oczywiście jak wyrobię się z Igrzyskami i panią Forman ;) I znowu układam za długie zdania. W każdym razie - twoja recenzja jest świetna, parabatai! :D
    Ps. Fajny, zachęcający tytuł ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach tyle wazeliny <3 No właśnie przeczytaj Silver, ale najpierw Igrzyska. W ogóle ja dziś zaczęłam The Hunger Games i och KOCHAM <3
      Oczywiście, że moja recenzja jest świetna (napisz mi coś czego nie wiem) :P A tak serio to ściskam i dziękuję parabatai <3
      PS. Tytuł to mój ulubiony cytat z tejże książki ;)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.