środa, 26 kwietnia 2017

"Brakujących fragmentów nie da się wpasować w swoje wnętrze, gdy się je już raz straci." ~ 19 razy Katherine - John Green RECENZJA

Witam was na moim zaksiążkowanym fragmencie internetu!
Dziś przygotowałam dla was recenzję książki bestsellerowego autora powieści młodzieżowych, czyli Johna Greena. "19 razy Katherin" jest moją czwartą książka tego autora i na pewno nie ostatnią! Natomiast jeśli wy zastanawiacie się czy warto sięgać po tego autora, a także po tę konkretną książkę, to zdecydowanie zachęcam do dalszego czytania mojej recenzji :D

Informacje podstawowe:
Autor: John Green
Tytuł: 19 razy Katherine (org. "An Abundance of Katherines")
Wydawnictwo: Bukowy Las
Polska Premiera: 4 czerwca 2014r.
Liczba stron: 304

Opis książki (według mnie):
Głównym bohaterem "19 razy Katherine" jest Colin Singleton, który swój okres dojrzewania przeżywa w towarzystwie wielu dziewczyn, dziwnym trafem każda z nich to tytułowa Katherin. Przy okazji zmaga się z dość dużą presją otoczenia spowodowaną jego ogromną inteligencją. Ma ogromne parcie na bycie zapamiętanym i docenionym. Nie ma zbyt wielu znajomych, oprócz dziewczyn towarzyszy mu jedynie jego, bardzo specyficzny, najlepszy przyjaciel. Wszystko zmienia się w momencie, kiedy po raz kolejny Colin zostaje porzucony przez Katherin. Postanawia odmienić swoje życie i wybiera się w podróż, która ma mu w tym pomóc, pytanie tylko czy faktycznie pomoże? Czy Colin odnajdzie miłość życia, a może stwierdzi, że jest stworzony do samotności? Czy uda mu się ukończyć Teoremat (o, którym później)? 

Co sądzę ja?
Jak wspominałam na początku, to nie jest moje pierwsze zetknięcie z twórczością Greena. Czytałam już wcześniej: "Gwiazd Naszych Wina", "Papierowe Miasta" oraz "Szukając Alaski" i moje odczucia co do tego autora są różne. Uważam, że ma on lepsze i gorsze pozycje, także ani go nie kocham, ani nie skreślam.  
"Można kochać kogoś tak bardzo, pomyślał, ale nigdy nikogo nie kocha się tak bardzo, jak bardzo się za nim tęskni."
"19 razy Katherine" to typowa Greenowska powieść, tzn. główny bohater to nastoletni outsider, genialne dziecko, chłopak, który wyrusza w jakąś przygodę za sprawą pewnej tajemniczej i fantastycznej dziewczyny. Także jeśli ta schematyczność was nie przekonuje, raczej nie macie po co sięgać za książki tego autora, no chyba, że macie ochotę :)

Obiecałam wspomnieć o słynnym Collinowskim Teoremacie, tak więc przyszedł czas aby poruszyć i ten aspekt fabuły. Jako, że Collin jest matematycznym geniuszem, a także notorycznym porzucanym, to postanowił połączyć swoją analityczną miłość z miłością do Katherin. I tak oto powstał jego autorstwa: "Teoremat o zasadzie przewidywalności Katherin". W dużym skrócie chłopak postanowił wyprowadzić wzór, który umożliwiłby wyliczenie, czy dana osoba będzie w związku porzucana, czy porzucająca. Brzmi to dość zawile, ale uwierzcie, czyta się o tym jeszcze gorzej. Nienawidzę matmy, a tam jest jej pełno. Do tego Green poszalał z przypisami, także jeśli przerażają was przypisy zajmujące co najmniej pół strony to może warto zabrać się za inną książkę tego autora. 
"Jeśli człowiek zachowuje się jak kameleon przez całe życie, w końcu nic, co go dotyczy, nie jest już prawdziwe."
PODSUMOWUJĄC: Ja was bardzo przepraszam, że recenzja tej książki wyszła tak krótka, ale co ja poradzę, że nie o każdej książce mam wenę, aby pisać całe eseje. To co chciałabym zaznaczyć w tym końcowym akapicie, to, to, że ja wam raczej polecam tę książkę, aczkolwiek pod warunkiem, że jesteście fanami Johna Greena. Po prostu moim zdaniem "19 razy Katherine" wypada najsłabiej w porównaniu do innych książek tego autora, i nie warto abyście zrazili się do niego za sprawą tej powieści. Ogólnie ja jego książki traktuję jako swego rodzaju czytadła, coś od tak do poczytania, dla relaksu. Nie wiem jak wy, ale w książkach Greena ja nie widzę jakieś głębi czy ukrytych przesłań. Te historie nie są wybitne, a bohaterowie nie na tyle dobrze wykreowani, aby w jakikolwiek sposób mnie obchodzili, a przynajmniej takie mam odczucia po tej książce. Ja ją oceniłam na 6/10 i myślę, że to zupełnie wystarczająca nota. Wiadomo, decyzję o czytaniu "19 razy Katherine" pozostawiam wam, ale z mojej strony to tyle o niej. Chcecie to czytajcie, a jak nie chcecie to nie będę was zmuszać, bo nie jest must read, pozycja, którą absolutnie musicie przeczytać!


Koniecznie dajcie znać czy czytaliście i czy wam się podobała, a może macie w planach po nią sięgnąć? Sekcja komentarzy jest dla was!

Ps. Pamiętajcie, że to jest tylko moja opinia i bardzo szanuję waszą. Proszę i was o uszanowanie mojej.
To by było na tyle, trzymajcie się i cześć!

9 komentarzy :

  1. Zgadzam się z tobą, jeśli chodzi o to, że Green ma lepsze i gorsze książki! Mnie one nie zachwycają, z tego co czytałam najbardziej podobało mi się chyba 'Szukając alaski' i 'Gwiazd naszych wina' :)
    http://pomiedzyrozdzialami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo polubiłam "Szukając Alaski" i to chyba jego najlepsza książka ;)

      Usuń
  2. Greena pokochałam za powieść "Gwiazd moich wina", ale inne książki jego autorstwa już mnie tak nie urzekły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mnie w sumie ani GNW ani inne jego inne książki nie urzekły

      Usuń
  3. Nie czytałam tej książki, ale raczej już po nią nie sięgnę, ponieważ od jakiegoś czasu nie ciągnie mnie do poznania innych dzieł tego autora. Po prostu już do mnie nie przemawiają.
    Pozdrawiam!
    BLUSZCZOWE RECENZJE
    PS. Zjadłaś literkę "e" w imieniu zawartym w tytule książki. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieł to chyba troszkę za dużo powiedziane ;) Ale faktycznie jest to autor dość specyficzny i albo się go lubi, albo nie. Ja utrzymuję, że jestem gdzieś po środku ;)
      Również pozdrawiam :D

      Usuń
  4. Zdecydowanie to książka nie dla mnie, od Greena spodobała mi się tylko "Gwiazd naszych wina", choć próbowałam czytać również inne jego książki.
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielokrotnie już spotkałam się z opinią, że to słabsza książka autora. Ja do tej pory czytała Papierowe miasta i Gwiazd naszych wina i muszę przyznać, że mimo, że nie jest to mój ulubiony gatunek byłam bardzo pozytywnie zaskoczona :).

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam i raczej nie przeczytam. Książka chyba nie dla mnie. mój blog

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.