piątek, 18 listopada 2016

Czy nowa Rowell utrzymała poziom swojego debiutu? - "Załącznik" ~ Rainbow Rowell

Witam was na moim zaksiążkowanym fragmencie internetu!
Jeżeli chodzi o panią Rowell czytałam jej obie książki ("Fangirl" oraz "Eleonora&Park"). Eleonorą byłam (i nadal jestem) zachwycona. Niestety Fangirl była tylko okay, ale odwłoku mi nie urwało :D
Co w takim razie z "Załącznikiem", zapytacie? Jest bardzo zła? Może zupełnie na odwrót? Albo po prostu tylko okay? Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do dalszego czytania.

Informacje podstawowe:
Autor: Rainbow Rowell
Tytuł: Załącznik 
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Liczba stron: 414 stron

Opis książki:
Lincoln O’Neill nie może uwierzyć, że jego praca polega na czytaniu cudzych e-maili. Zgłaszając się na stanowisko „administratora bezpieczeństwa danych”, wyobrażał sobie, że będzie budował systemy zabezpieczeń i odpierał ataki hackerów – a nie pisał raport za każdym razem, gdy dziennikarz działu sportowego prześle koledze sprośny dowcip. 
Natrafiwszy na e-maile Beth i Jennifer, wie, że powinien wysłać im upomnienie. Ale ich pokręcona korespondencja na temat spraw osobistych bawi go i wciąga. 
Kiedy sobie uświadamia, że zakochał się w Beth, jest już za późno, żeby tak po prostu nawiązać z nią znajomość. 
Co miałby jej powiedzieć...? 
„To ja jestem tym facetem, który czyta twoje e-maile… i kocham cię?”
źródło opisu: HarperCollins Polska

Wybrany cytat:
"Krytycy to pasożyty. Żyją z twórczości innych. Sami nic nie wnoszą. Są jak bezpłodne kobiety, które porywają innym dzieci na parkingach przed supermarketami. Ci, którzy sami czegoś nie umieją, uczą, a ci, którzy nie umieją uczyć, pracują jako krytycy."
Co sądzę ja?
Bohaterowie: Jeżeli chodzi o bohaterów to sytuacja jest bardzo dziwna. Nie chcę wam za dużo spoilerować, ale narracja jest niecodzienna i ja mam wrażenie, że jest więcej niż jeden główny bohater. Jednak zacznę od tego "głównie głównego" mianowicie Lincolna. Ten bohater jest w moim odczuciu został wykreowany, zupełnie bez wyrazu. Od taki mamisynek, z dziwnym podejściem do życia. Czuję, że bym się z tym nudziarzem nie dogadała.
Natomiast dwie poboczne bohaterki: Beth i Jennifer naprawdę polubiłam. Z tego co mi się wydaje można je określić mianem typowych plotkar. Znaczy ja nie oglądałam tego serialu, ale tak mi si wydaje (jeśli się mylę to mnie poprawcie). Sposób ich przedstawienia był naprawdę ciekawy i z zainteresowaniem obserwowałam ich przygody.

Styl: Wcześniej tej kategorii w recenzji nie było, natomiast przy tej książce jest jak najbardziej wskazana. Pewnie większość z was czytała, lub orientuje się w jakim stylu pisane było "Love, Rosie". Tam cała historia była opisana w formie epistolarnej. Z "Załącznikiem" jest różnie. To znaczy również są maile tak, jak w powieści Ahern, natomiast one są jedynie przeplatane pomiędzy normalną perspektywą Lincolna. Ten zabieg mi się spodobał, zawsze to jakieś urozmaicenie, zwłaszcza, że maile, które my czytamy nie zawierają czynnego udziału głównego bohatera, co nie zdarza się często. Przyznaję, że zdecydowanie łatwiej i przyjemniej czytało mi się korespondencje dziewczyn, niż poczynania głównego bohatera, ale przymknę na to oko.

Historia: Motyw maili, w ogóle pracy jako czytania cudzych korespondencji jest zupełnie niespotykany i nie ukrywam, że bardzo mnie zainteresował. Przy okazji, krótkie rozdziały znacznie ułatwiły i przyśpieszyły czytanie, więc już w ogóle nie w sposób się znudzić. Mam problem z początkiem tej książki, ponieważ przyznaję, że nie od razu było tak różowo. Pierwsze 100 stron to była nuuuda, Plusem jest na pewno to, że historia się potem rozkręca, ale gdyby się czepiać no to niestety początek był trudny, więc można było lepiej, zwłaszcza, że to któraś z kolei książka Rowell
To co mnie się nasunęło i czego nie da się nie zauważyć, to baaaardzo duża ilość nawiązań do popkultury. Co chwila kogoś porównywano do postaci z typowych amerykańskich seriali, lub gwiazd. Pewnie dla kogoś, kto interesuje się popularną kulturą amerykańską będzie to na pewno przyjemne, ale w moim odczuciu, co za dużo to nie zdrowo, a z tymi wątkami momentami przegina. Zwłaszcza, jeśli kogoś non stop gdzieś porównują, a czytelnik nawet nie wie o co autorce chodziło. To niestety wypadło słabo.

Ostatnie słowo na dziś: W ogólnym rozrachunku książka nie wypada źle, natomiast wybitnie wcale. Była okey, ale bez szału. Trzyma poziom "Fangirl", ale w moim odczuciu do stóp nie dorasta "Eleonorze&Park". Myślę, że to jest właśnie powieść raczej dla fanów "Fangirl" niż mojej ulubionej książki Rowell. Także polecam dla fanów new adult/young adult (nie rozróżniam tego), natomiast nie jest to nic wybitnego i jeśli zapytalibyście mnie jaką książkę tej autorki polecam najbardziej, nawet nie pomyślę o "Załączniku".

Koniecznie dajcie znać czy czytaliście i czy wam się podobała, a może macie w planach po nią sięgnąć? Sekcja komentarzy jest dla was!Ps. Pamiętajcie, że to jest tylko moja opinia i bardzo szanuję waszą. Proszę i was o uszanowanie mojej.

To by było na tyle, trzymajcie się i cześć!

19 komentarzy :

  1. Recenzja jak zwykle świetna! Pozdrawiam parabatai :3

    OdpowiedzUsuń
  2. To moja jedyna jak dotąd książka Rowell, jaką przeczytałam i mi się bardzo podobała ;)

    pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam jej inne książki :D Zwłaszcza Eleonora&Park <3

      Usuń
  3. Czytałam i uważam, że książka nie jest zła. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam książek tej autorki, ale kiedy czytałam tego posta, od razu skojarzyło mi się to z filmem "Masz wiadomość" z Tomem Hanksem i Meg Ryan. :) Urocza historia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam ten film i faktycznie możesz mieć rację. Jak o tym teraz myślę to dobre skojarzenia ;)

      Usuń
  5. Nigdy nie zetknęłam się z tą autorka, ale zawsze jestem otwarta na nowe propozycje :-D Fabuła książki wydaje się mi być ciekawa, ale zaniepokoiło mnie jednak to, że pierwsze 100 stron to nuda hmmm... Pozdrawiam Agnieszka K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż niestety nie często książki wciągają od pierwszych stron, a czasem warto dać im szansę :)

      Usuń
  6. Nigdy nic nie czytałam tej autorki - może kiedyś spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, ale najbardziej "Eleonora&Park" tej autorki :D

      Usuń
  7. Fangirl bardzo lubię, ale po tę książkę raczej nie sięgnę - nie podoba mi się fabuła :/ co innego z Eleonorą i Parkiem, pewnie dam jej szansę ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Załącznika" nie musisz czytać, ale "E&P" nie odpuszczę! :D Musisz to przeczytać ;)

      Usuń
  8. Historia co prawda mnie nie wciągnęła, ale wybrany cytat o krytykach bardzo dobry.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba sobie odpuszczę,ale poczytam inne recenzje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tej książki nie znam, jak zresztą żadnej książki tej autorki i raczej nigdy nie poznam. Zupełnie nie jest to mój klimat jeśli chodzi o literaturę. I musze przyznać szczerze, że samej recenzji nie przeczytałam do końca, po pierwsze, nie interesuje mnie sam recenzowany przez Ciebie tytuł, po drugie, zmęczyła mnie bardzo forma i treść recenzji. Ale! Życzę wytrwałości w pisaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z książek Rowell najbardziej podobała mi się "Linia serc", "Eleonora i Park" znacznie mniej. Bardzo bym chciała przeczytać "Załącznik", ale nie jest on moim priorytetem.

    PS. Zakochałam się w szacie graficznej twojego bloga!

    czytajacpomiedzywersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam zarówno ''Eleonore & Parka'' jak i ''Fangirl'' :D Pierwsza z tych pozycji bardzo mi się spodobała, a druga była ok :D Teraz zastanawiam się czy sięgnąć po ''Załącznik'' skoro mówisz, że nie dosięga do stóp tej pierwszej z książek :D Może jak kiedyś tam na nią trafię to wezmę :D Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.