środa, 5 października 2016

"Ze szczęściem to trochę jak z górami..." ~ Telemach w dżinsach - Adam Bahdaj

Witam was na moim zaksiążkowanym fragmencie internetu!
Dziś zapraszam was na tekst o książce, której z początku nie miałam zamiaru recenzować. Pewnie ci, którzy śledzą mojego bloga dłużej, wiedzą, że nie zwykłam recenzować lektur. Do "Telemach w dżinsach" podchodzę jednak jak do książki, którą przeczytałam z przyjemności, nie przymusu, bo prawda jest taka, że tą lekturę czytałam z prawdziwą przyjemnością i nie czułam się zmuszana, a to przecież najważniejsze.
Zapraszam na recenzje książki, która potwierdza, że NIE TAKA LEKTURA STRASZNA, JAK JĄ PRZEDSTAWIAJĄ. 

Informacje podstawowe:
Tytuł: Telemach w dżinsach
Autor: Adam Bahdaj
Wydawnictwo: Literatura
Liczba stron: 272 strony
Cykl: O Telemachu
Tom: 1

Opis książki:
Piętnastoletni Maciek Łańko, po śmierci matki, postanawia odnaleźć ojca, który opuścił rodzinę, gdy chłopiec był jeszcze mały. Ucieka więc z przyszkolnego internatu i wyrusza w niezwykłą podróż. Zawiedzie go ona w różne zakątki Polski i pozwoli mu poznać wielu ciekawych ludzi - czy jednak osiągnie cel i spotka się ze swoim tatą?
Wybrane cytaty: 
"Czas? Kto by się przejmował czasem. Niech sobie płynie, bo i tak nikt go nie zatrzyma."
"Nic co jest rzetelne i piękne między ludźmi, nie zginie."
" Kłopoty są po to, żeby je usuwać." 
Co sądzę ja?
O tej książce, o tym autorze przyznam, że nigdy nie słyszałam. Prawdopodobnie, gdyby nie obowiązek przerobienia tej książki pod testy gimnazjalne nigdy bym jej przeczytała. Swoją drogą koniecznie mi napiszcie czy wy też musieliście czytać tę książkę w gimnazjum (oczywiście oprócz Hany, bo będąc w jednej klasie, wiem, że też to czytała). Przy okazji, że już o niej wspomniałam to zapraszam was na jej bloga, a dla niej leci ode mnie ogromny całus :*

Bohaterowie: Tytułowy Telemach to tak naprawdę 15-letni Maciek, który jest po prostu zwykłym chłopcem jakich wielu. Zagubiony, nieco nie rozgarnięty, naiwny (nawet jak na swój młody wiek), ale przede wszystkim samotny pośród wielu ludzi i ogromnej Polski. Jak możemy dowiedzieć się z opisu Maciek upiera się na odnalezienie ojca. W moim odczuciu chłopak "porywa się z motyką na słońce". Jest porywczy, lekkomyślny, ale to co mi się w nim podoba to jego determinacja i zawziętość. Jak się uparł na tego ojczulka tak nikt, go od poszukiwań nie odwiódł, a wierzcie mi, wielu próbowało. Nie zatrzymał go wychowawca, nie zatrzymał go nowo poznany przyjaciel - poszukiwacz piątej strony świata - i wreszcie, nie zatrzymała go nawet milicja. Jednym słowem z Maćka jest niezły delikwent :D
Reszta postaci jest albo bardzo otwarta i można "z nich czytać jak z otwartej księgi", albo wręcz przeciwnie, tak skryci, że ich tajemnice wychodzą na jaw dopiero pod koniec, a może nawet i wtedy pozostają owiani nutką tajemniczości?

Historia: Historia jest zupełnie nie banalna i to się chwali. W sumie ciężko byłoby napisać historię bardzo schematyczną skoro tworzy się ją przed upowszechnieniem schematów. Przecież z tego co mi się wydaje rok 2009 nie był jeszcze przesycony ckliwymi historyjkami, wszechobecnymi trójkątami miłosnymi i co najważniejsze wtedy chyba jeszcze nie była tak ogromnie wywierana presja na autorze, aby napisał happy end. To co lubię w tych starszych historiach, to prawdziwość. Normy były troszkę inne, można sobie było pozwolić na więcej, a przez to pisać swobodnie. Nie było zakłamania, bohaterowie mieli swoje obawy, problemy i wady. Przede wszystkim postacie w tej książce nie są wyidealizowane, Nie ma tu zestawienia piekielnie przystojnego badboy'a z szarą myszką, kompletnie nieporadną.
W całej tej historii klimat jest tak pięknie zbudowany, że czuć tą starszą Polskę i na pewno ludziom ode mnie starszym, pan Bahdaj, przypomniałby smak dzieciństwa i wiele wspomnień. Właśnie po takich książkach mam ogromną ochotę przenieść się w czasie o te chodźmy kilkanaście lat i zatracić się w życiu tamtych ludzi.

Jeszcze jedno na koniec: Tak już gwoli podsumowania mojej chaotycznej recenzji spuentuję: To była jedna z lepszych lektur w gimnazjum. Jak się do niej dorwałam, nie było siły bym jej nie dokończyła. Nie ważne ile masz lat, nie ważne co lubisz, po prostu POLECAM.
Dla fanów pani Musierowicz POZYCJA OBOWIĄZKOWA!

               No i to by było na tyle, trzymajcie się i cześć!

12 komentarzy :

  1. Również wielki, ogromny całus dla ciebie :3
    Kocham tę książkę i twoją recenzję! Maciek i Jojo mistrzowski duet! Kocham :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też cię kocham <3 Maciek i Jojo wymiatają, tak samo jak my!

      Usuń
  2. Na mojej półce już do dwóch lat stoi i się kurzy „Gdzie twój dom, Telemachu?”, czyli z tego co wiem kontynuacja „Telemacha w dżinsach”. I teraz przez Ciebie mam ochotę sięgnąć po tę książkę! ;D Muszę to zrobić jak najprędzej, a potem zabrać się jeszcze za „Telemacha w dżinsach”!!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to kontynuacja, ja z kolei mam ogromną ochotę zabrać się właśnie za drugi tom, a Tobie raz jeszcze polecam przygody Telemacha ;) Mam nadzieję, że przypadną Ci do gustu :D
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  3. Tytuł kojarzę tylko z jakiegoś fragmentu w podręczniku od polskiego i jakoś tak szczerze nie zdołał mnie zachęcić. No i jeszcze polski autor troszkę odstrasza :/
    Pozdrawiam! ;)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż ja kiedyś podchodziłam sceptycznie do polskiej literatury, ame na szczęście znalazły się perełki i teraz już nic co polskie nie jest mi straszne! (Poza Sienkiewiczem)
      Również pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. Zazdroszczę :( Co jeszcze polecasz polskich autorów?

      Usuń
    3. Osobiście pokochałam panią Rodzeń za "Noc świetlików" (recenzja: https://www.youtube.com/watch?v=rJ17yVDJkjA). Z dzieciństwa bardzo miło wspominam "Jeżycjadę" Pani Musierowicz :D A co dalej musiałabym się zastanowić :)

      Usuń
  4. Nie, nie miałam tego jako lektury i raczej już nie będę miała, ale z tego co pamiętam był jakiś fragmencik tej powieści w podręczniku. Ale po samą książkę na pewno sięgnę, bo bardzo lubię Bahdaja :) Szczególnie uwielbiam jego „Kapelusz za sto tysięcy”, który jest powieścią mojego dzieciństwa. Pamiętam jeszcze jak po raz pierwszy czytała mi go babcia, a potem sama przeczytałam go kilkanaście razy XD
    Ja jak na razie za najlepsze gimnazjalne lektury uważam „Kamienie na szaniec” oraz „Małego księcia”. Obie te książki mają swoje własne, szczególne miejsce w moim serduchu i raczej szybko się z niego nie wyniosą ;)

    Pozdrawiam cieplutko
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę miło spotkać kogoś kto czytał Bahdaja i to inne książki ;)
      Ja również bardzo kocham Kamienie... Ale Mały Książę to 😒😒
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  5. A tej książki jeszcze nie czytałam, mam nadzieję, że niedługo moi gimnazjaliści będą mieli ją na półce, wtedy i ja się podłączę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie zmienią podstawy programowej (choć nie mam 100% pewności czy ta książka jest obowiązkowa). Ja prawie nie przerabiałabym tej książki, gdyby nie zmienili mi polonistki ;)
      Bardzo polecam każdemu, myślę, że za równo Ty i jak i twoi gimnazjaliści znajdziecie coś wyjątkowego, w tej historii :D

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.