sobota, 23 kwietnia 2016

"Sądzili, że w ten sposób mnie uratują. W rzeczywistości skazali mnie na śmierć za życia. Miałam stracić wszystko." ~ Plaga samobójców - Suzanne Young

Witam was na moim zaksiążkowanym fragmencie internetu!



Dziś zapraszam was na bardzo smutną, momentami przerażająco realistyczną opowieść. 
OSTRZEGAM, ŻE RECENZJA ZAWIERA DUŻO (MOICH) SMUTNYCH ALE REALNYCH PRZEMYŚLEŃ. JEŚLI NIE LUBICIE BARDZO EMOCJONALNYCH, PŁACZLIWYCH WRĘCZ POSTÓW, MOŻE LEPIEJ ODPUŚCIE SOBIE TEN? Po co się katować?! 
                                                        


Informacje ogólne:
Tytuł: Plaga Samobójców
Autor: Suzanne Young
Wydawnictwo: Feeria Young
Cena detaliczna: 37,90 zł
Premiera: 23 września 2015r.
Liczba stron: 456 stron
Cykl: Program
Tom: 1



Opis książki:
Nastolatki masowo popełniają samobójstwa. W niektórych szkołach władze wprowadzają  więc pilotażowy program przeciwdziałania tej epidemii. Wszelkie objawy depresji są skrupulatnie notowane a ci, którzy się załamują, są poddawani leczeniu w odizolowanych klinikach. Leczenie wydaje się skuteczne, ale każdy kto brał udział w programie, wraca do zwykłego życia kompletnie pozbawiony wspomnień.
Rodzice Sloane stracili już jedno dziecko i są gotowi na wszystko, by tylko ją uratować. Dziewczyna tłumi więc swoje prawdziwe uczucia. Jedyną osobą, przy której czuje się swobodnie jest James, jej chłopak. Obiecał jej, że ich dwojgu nic się nie stanie, a Sloane jest pewna, że ich miłość przetrwa wszystko. Lecz z tygodnia na tydzień oboje stają się coraz słabsi. Coraz trudniej im zachowywać twarz, bo dopada ich depresja. A później Program.
Mroczna, dystopijna powieść z romansem w tle. 

Wybrane cytaty:
* "Co byś zrobił, gdyby wszyscy twoi przyjaciele rzucili się z mostu? Ostatnie wypadki wskazywały, że poszedłbyś za ich przykładem."

* "Kiedy stanę się dorosła, automatycznie zyskam prawo odebrania sobie życia."

* "Czułam, że brakuje jakiejś części mnie. I, że być może nigdy już jej nie odnajdę."

Co sądzę ja?
O mój Boże, o mój Boże - muszę ochłonąć. Nie jestem w stanie zrozumieć (mam tak pierwszy raz w życiu - a przynajmniej pierwszy, o którym pamiętam) uczucia bezsilności, bezradności i nie możności przelania wrażeń po lekturze na papier (a w tym przypadku na białą kartkę postu). Jedyne co jestem wam w stanie zaświadczyć to to, że mam łzy w oczach i jestem totalnie skołowana. W poniższej recenzji nie będzie nic do śmiechu, bo ja nie potrafię się teraz śmiać. Jeśli mimo wszystko was to nie zraża zapraszam na moją szczegółową recenzję.

Bohaterowie: No i znowu chce mi się płakać gdy o nich myślę. O nich i tych okropnościach jakie ich spotkały, ale po kolei. Główna bohaterka jest perfekcyjna. Naprawdę kocham, wielbię i przede wszystkim podziwiam Sloane. Jej determinacja, siła (no dobra może na początku wydaje się taka niestabilna emocjonalnie, bezsilna i zakłopotana ale przytajcie całą tę książkę, poznajcie jej historię i wtedy nazywajcie ją tchórzem - jeśli starczy wam odwagi) są niezwykłe i na prawdę chcę brać z niej przykład, James (przepraszam ja nie jestem w stanie o nim pisać, bo przez łzy ledwo widzę klawisze - weź się w garść, Tośka!), jeszcze raz: James to ideał. Ze świecą szukać takiego niezwykłego, silnego (emocjonalnie), kochanego, czułego chłopaka. Ja najbardziej cenię poczucie humoru i bezpieczeństwo a on to wszystko zapewnił Sloane, to i jeszcze więcej. Kocham Go, kocham Go, po prostu Go kocham!!! Jest niezwykły i ja chylę czoła przed autorką, bo wytworzyła istne literackie cudo, dwa cuda! Z bohaterami zżyłam się tak bardzo jak nigdy. Nawet powieści Cassandry Clare, Collin Hoover czy Johna Greene-a nie sprawiły, że poczułam taką jedność z bohaterami. Oni cierpieli a ja razem z nimi - często nawet bardziej.

Historia: Dużo wspomniałam już przy bohaterach. Tej historii nie da się po prostu opisać. Może minęło zbyt mało czasu od kiedy przeczytałam i może to dlatego nie umiem się uspokoić. Po prostu to trzeba przeczytać!!! Nie ma innej opcji. Żeby zrozumieć trzeba poznać bohaterów ale przede wszystkim działalność Programu (przynajmniej na tyle ile wiemy po pierwszym tomie). Jakby się przyjrzeć nie jest to typowa fantastyka. W sumie to książka jest realna i jeśli spojrzeć na samobójstwa i ofiary w taki sposób w jaki spojrzeli twórcy Programu to sytuacja wydaje się (niestety) realna i prawdopodobna. Nie ma tutaj wielce wykreowanego świata. Wszystko toczy się w naszym świecie, współcześnie. Kiedy pomyślę, że jutro mogłabym się obudzić i zastać takie realni doskonale rozumiem tych, którzy wybrali śmieć. Jestem pewna, że ja też bym to zrobiła. W takich chwilach dziękuję Bogu za spokój.

Świat wykreowany: Tutaj praktycznie nie mam jak się wypowiedzieć. wszystko co przychodzi mi do głowy zawiera spoiler. Myślę, że jest to spowodowane tajemnicami, w które stopniowo jesteśmy wdrażani. Nie jest tak, że od pierwszych rozdziałów wiemy wszystko. co to, to nie! Tutaj każdy nowy rozdział przynosił nowe informacje (te dobre ale zbyt często te złe). Było to piękne. Uwielbiam tajemnice, a gdybyśmy mieli wszystko podane na tacy nie byłoby tych emocji, tylko byśmy się zanudzili. Zresztą teraz sobie uświadomiłam, że świat i historię nieświadomie połączyła - niech tak więc będzie!

Emocje: (tej kategorii wcześniej w recenzjach nie było ale ze względy na tę książkę musiałam - tak na koniec) Na początku książki kiedy poznałam historię byłam przygnębiona. Potem zagłębiłam się w teraźniejszość i dostrzegłam pewne miłe aspekty, takie promyczki nadziei w obliczu tragedii (a dokładnie jeden promyczek James :*). Jednak część trzecie książki (w senie pierwszego tomu trzecia część) zabiła mnie emocjonalnie. Przez to, że wiłam się po podłodze z wewnętrznego bólu, płakałam na potęgę, krzyczałam wiele dla ludzi z poza świata Programu (fakt, że autentycznie wzdrygnęłam się na samą myśl o tej organizacji? - ciężko to w ogóle tak nazwać - chyba mówi sam za siebie odnośnie stanu mojej psychiki) niezrozumiałych rzeczy, że wcale się nie zdziwię jeśli w tempie natychmiastowym rodzice zapiszą mnie do psychiatry. Po prostu to wszystko mnie przerosło i sprawiło, że ja czuje się jak wrak. Pewnie to zabrzmi okrutnie, pewnie mi nie uwierzycie (nie znacie mnie dobrze więc to bardzo prawdopodobne), że podczas czytania ja sama zastanawiałam się nad śmiercią i samobójstwem (ja wiem, że to okrutne i, że nie powinnam tego wam upubliczniać ale lubię być z wami szczera i nie mogę tego zataić. Nie mogę...

Podsumowując: Ja jestem już naprawdę psychicznie wyczerpana. Wyczuwam takiego kaca książkowego, że się długo nie pozbieram! Żadna książka jeszcze nie zrobiła czegoś takiego (nie doprowadziła mnie do takiego stanu). Nie polecam wam jej czytać w nocy (a zwłaszcza kończyć)! Teraz czeka mnie nieprzespana nocka i nawet nic nie poczytam, bo najpierw muszę wyjść z tego świata aby wejść do czegoś nowego (mogę też zabrać się teoretycznie za drugi tom ale nie wytrzymam tego fizycznie i psychicznie. To pierwszy raz kiedy ból sprawia mi pisanie. TA KSIĄŻKA TO ARCYDZIEŁO!!! Nie ma nawet tak dużej liczby aby mogła wam zobrazować jak bardzo ta książka jest: pierdyliard na 10!!! Wymiata, rozpiernicza system i to totalnie, wbija w fotel  - to wszystko za mało aby wyrazić moją miłość!!! Polecam bardzo serdecznie ale jeśli czytacie między ludźmi (najlepiej zaszyć się i czytać w spokoju a na następny dzień ludziom się nie pokazywać - ja będę jutro wyglądać jak napuchnięty od łez ziemniak!). Koniecznie musicie zaopatrzyć się w mocną psychikę, tonę chusteczek i antydepresanty (choć gwarantuję, że po lekturze nie będzie w stanie na nie spojrzeć tak samo jak przed - to może meliska? albo 2, albo 10...100?, chyba nie wystarczy) i dopiero z takim zestawem z czystym sumieniem, będę mogła wam pozwolić sięgnąć po tę książkę.
Jeśli będziecie potrzebować pomocy psychicznej lub po prostu odrobiny rozmowy służę pomocą. Dla odważnych komentarze (żalcie się dowoli), dla skrytych mail: nerd.ksiazkowy.blog@onet,pl (tam żalcie się, płaczcie ile wlezie - zawsze odpiszę, porozmawiamy).

To by było na tyle, trzymajcie się i cześć!

16 komentarzy :

  1. Czytałam tę książkę na początku roku i również wywarła na mnie ogromne wrażenie! Byłam szczerze przerażona taką kreacją świata, aż chciałam wejść w niego i uratować Sloane przed jej losem. Zobaczymy, jak ocenisz [Kurację samobójców], która jest nieco słabsza od swojej poprzedniczki, aczkolwiek przy [Remedium] możesz odczuwać takie same uczucia, jak po [Pladze...]. ;)
    Pozdrawiam!
    Bluszczowe Recenzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam Kurację, ale jakoś przez lekturę i wypad do biblioteki odłożyłam. Muszę się zabrać, ale po pierwszych rozdziałach stwierdzam, że to nie to :/ Zobaczymy co dalej.
      A remedium to część 0 (tak mi się wydaje), czy może coś pomyliłam?
      Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Hmm... Nie zachęca nie ani okładka, ani tematyka, za to twoja recenzja jak najbardziej ;) Rzadko spotykam się z tak bardzo emocjonalną recenzją, więc to musi coś znaczyć.... Szczerze, może teraz zmienie decyzję i ją przeczytam ;D
    http://ksiazkitomojepaliwo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze miałam takie obawy czy może to zbyt ekspresyjne, poplątane jak na rzetelną recenzję, ale to jaki dostałam pozytywny odzew, wpędza mnie w zdumienie.
      Książka nie jest dla każdego, ja po prostu kocham takie mroczne, przerażające klimaty, ale mam nadzieję, że i ty odnajdziesz coś dla siebie ;)

      Usuń
  3. Twoja recenzja przypomina mi, że ta książka nadal na mnie oczekuje na półce! Muszę w końcu się za nią zabrać :D
    Pozdrawiam serdecznie, Czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabierz się i to koniecznie!
      Również pozdrawiam ;)

      Usuń
  4. Niedawno skończyłam czytać i jestem pod wrażeniem. Trzecia część i to jak ona w niej funkcjonuje, rozbraja i zabija. A o końcówce już nie wspomnę. Czy można było to lepiej zakończyć? Czy ktoś kiedykolwiek zakończyłby powieść w tak epicki sposób?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kurde teraz to mi dopiero narobiłaś ochoty na dalsze czytanie ;) Dziękuję
      Nie pozostaje nic, tylko czytać :D

      Usuń
  5. Ta książka kusi mnie od jakiegoś czasu. Z Twojej recenzji jawi się jako bardzo ciekawa propozycja. Ale.. nie wiem czy jestem gotowa czytać coś tak silnie depresyjnego.

    http://przepisynawidelcu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak na tą pozycję trzeba jednak mieć silną psychikę, choć z czasem stwierdzam, że treść bardziej mi pomogła niż zdołowała. A to, że wywołuje emocje (silne emocje) tylko na plus.
      Pozdrawiam :D

      Usuń
  6. Tak bardzo chcę to przeczytać. Nie jesteś pierwsza która mnie do tego zachęca, ale utwierdzasz mnie w przekonaniu że warto.
    Pozdrawiam
    Jadwiga z Zajęczej Nory

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto!
      Również pozdrawiam :D

      Usuń
  7. Książka ta kusi mnie już od dłuższego czasu i mam nadzieję, że w końcu trafi ona do moich spragnionych dobrych czytelniczych wrażeń dłoni :D
    Ciekawy blog, będę wpadać częściej :)

    Zapraszam do mnie na czytelnicze podsumowanie kwietnia:
    http://kochajacaksiazki.blogspot.com/2016/04/podsumowanie-miesiaca.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj zachęciłaś, cały czas się za nią zbieram, ale teraz to już muszę...; dd

    http://paulabookfreak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.