"Ktokolwiek ratuje jedno życie, jakby cały świat ratował" | Tatuażysta z Auschwitz - Heather Morris - Nerd Książkowy

piątek, 13 września 2019

"Ktokolwiek ratuje jedno życie, jakby cały świat ratował" | Tatuażysta z Auschwitz - Heather Morris

Witam Was na moim zaksiążkowanym fragmencie internetu!
Tatuażysty na pewno nie trzeba już nikomu przedstawiać, gdyż o tej pozycji jeszcze przed polską premierą było głośno. W internecie możecie przeczytać miliony recenzji, ja jednak, na świeżo po lekturze, postanowiłam dołożyć swoją cegiełkę i tych wciąż niezdecydowanych, zachęcić do lektury.
Informacje podstawowe:
Tytuł: Tatuażysta z Auschwitz (org. The Tattooist of Auschwitz)
Autor: Heather Morris
Wydawnictwo: Marginesy
Data premiery: 18 kwietnia 2018
Gatunek: powieść historyczna, literatura faktu

O czym jest książka?
Historia życia Lalego Sokołowa, który w wieku 26 lat trafił do Auschwitz. Zaczynał wykonując zwyczajne prace, jednak pewnego dnia dziełem przypadku został tatuażystą. To właśnie podczas jednego z dni w nowej pracy zobaczył ją, przepiękną dziewczynę, której nadgarstek, bez względu na wszystko, musiał oszpecić już na zawsze rzędem cyfr.
Żadne z nich nie jest świadome, że ta sytuacja, jedno przelotne spojrzenie, odmieni ich życie na zawsze. 
Lale w obozie działa jak może, wykorzystuje swoją pozycję, aby ratować ukochaną, przyjaciół, a także zupełnie obcych mu ludzi. Codziennie musi mierzyć się z podejrzeniami o spiskowanie ze zbrodniarzami. A jakby tego było mało chcąc uratować jak najwięcej istnień, nie raz prawie podpisuje sam na siebie wyrok. 
Lale zdecydował się na opowiedzenie swojej historii dopiero po śmierci ukochanej Gity. Gwarantuję Wam, że ta historia złamie Wam serce, ale też doda otuchy i da wiele do myślenia.

Co sądzę ja?
Tak jak wspominałam we wstępie, ta książka właściwie nie potrzebuje promocji i to nawet nie ze względu na to ile jej dostała przy okazji premiery. W moim odczuciu jest to jedna z tych pozycji, które bronią się same. Mimo wszystko ja po lekturze nie mogłam Wam o niej nie napisać chociaż kilku pozytywnych słów. Mam nadzieję, że ten post zachęci Was, do lektury (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście), lub napisania swojej opinii, jeśli ta pozycja już za Wami.

W swoich recenzjach bardzo lubię zaczynać od bohaterów, co pewnie część z Was zauważyła. Przy okazji tego wpisu nie może być inaczej, ponieważ to właśnie bohaterowie i ich historia tworzą cały klimat tej powieści. Gdyby nie Lale, jego niebywała charyzma, pozytywne nastawienie do świata i ludzi (co samo w sobie jest dla mnie rzeczą niezwykłą, zważywszy na jego sytuację), to nie wiem czy aż tak pokochałabym tę pozycję. Jest również mieszkanka bloku 27 - Gita, urocza dziewczyna, której jednak brak nadziei na lepsze jutro.
W raz z rozwojem ich miłości Lale rozumie, że ich miłość, która narodziła się w piekle, przetrwa wszystko. Gita natomiast odzyskuje nadzieję, uczy się miłości, ale także jeszcze mocniej pragnie żyć. Ich historia nie należy do łatwych, to co musieli przejść, aby być szczęśliwi jest niewyobrażalne.

"Dopóki żyjemy i jesteśmy zdrowi, wszystko samo się ułoży"
A skoro już o historii mowa, czy to z mojej recenzji czy z innych doskonale wiecie o czym jest ta książka. Jednak, jeżeli nie czytaliście, nie macie pojęcia jak bardzo ta historia jest nieprawdopodobna. Dzięki fenomenalnemu stylowi autorki tej książki się nie czyta, a pochłania i to nie stronami, czy rozdziałami a w całości i naraz. A przynajmniej tak było w moim przypadku, nie byłam w stanie się odezwać. Zresztą trudno się dziwić, skoro już po kilkudziesięciu pierwszych stronach czułam się jakbym słuchała niesamowitej historii przyjaciela,a nie czytała historię mężczyzny, dużo starszego ode mnie i o zupełnie innym usposobieniu oraz doświadczeniach. 

Oczywiście nie da się zaprzeczyć, jest to opowieść o wojnie, życiu w obozie i tym jak trzeba było w owych czasach kombinować. Nie zmienia to jednak faktu, że przede wszystkim jest to historia dwójki młodych, zakochanych w sobie ludzi, którzy marzą o wspólnej przyszłości za bramą głoszącą "Praca czyni wolnym". I choć to wszystko może wyglądać depresyjnie, bo wiadomo wojna, obozy, to nie jest nic szczególnie miłego.Słyszałam głosy jakoby ta książka była przez to dość przygnębiająca. Ja się z tym jednak absolutnie nie zgadzam!

"- Po prostu chce żyć.- Na tym właśnie polega bohaterstwo. Ty też jesteś bohaterką, kochanie. To, że obie postanowiłyście przeżyć, to przecież rodzaj oporu wobec tych hitlerowskich bestii. Wybranie życia jest aktem buntu, formą heroizmu"
Jasne, że życie głównych bohaterów nieźle pokomplikowała wojna, ale uratowała ich przepiękna i prawdziwa miłość. I to właśnie jej szczerość i prostota jest najważniejsza i najbardziej urzeka. Ponadto mamy Lalego, który stara się wyjść z uśmiechem nawet z najgorszej sytuacji. Jego nieoceniona pomoc, to jak ryzykował życie dla innych, często obcych mu ludzi jest prawdziwą wartością. Jego podejście do życia oraz usposobienie wywoływały na mojej twarzy uśmiech oraz budziły sympatię. Chociaż muszę przyznać, że przy lekturze uroniłam nie jedną łzę to jednak sama książka wywołała ona u mnie mnóstwo pozytywnych emocji. Przede wszystkim pozwoliła mi się zastanowić nad swoim życiem i bardziej je docenić. Nauczyła mnie też, że determinacja i to w co wierzymy jest naszą potęgą i pomaga nam przetrwać wszystko co najgorsze. A przede wszystkim uświadomiła mi, że nie ma sytuacji bez wyjścia, trzeba tylko zachować zimną krew, przetrwać a wszystko będzie dobrze!

Co mogę dodać, skoro już tak wiele o Tatuażyście zostało powiedziane. Ja na zabranie się za tę książkę czekałam bardzo długo i przyznaję, że trochę zwlekałam. Faktycznie bałam się, że po lekturze będę strasznie przygnębiona, albo, że wręcz nie dam rady dokończyć tej historii. Na szczęście pozycja ta jest idealnie wyważona, co zaznaczam na wypadek, gdyby czytał to ktoś mający podobne wątpliwości do moich. I jedyne co mogę jeszcze napisać, to to iż mam nadzieję, że swoją recenzją zachęciłam chociaż jedną osobę do lektury, bo uwierzcie mi, nie pożałujecie!
A tych, którzy lekturę "Tatuażysty z Auschwitz" mają już za sobą, proszę o zostawienie swojej opinii w komentarzu, gdyż chętnie poczytam co Wy sądzicie ;)

6 komentarzy:

  1. "Tatuażystę z Auschwitz" mam dopiero w swoich planach czytelniczych. Problem w tym, że czytałam kilka wpisów o tym, że historia się nie zgadza w kilku aspektach z realiami, a tego bardzo nie lubię. Jednak lubię tematykę wojenną w książkach, więc pewnie w końcu się za nią zabiorę :)

    Pozdrawiam!
    recenzje-zwyklej-czytelniczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Również przeczytałam książkę kilka dni temu ale czegoś mi w niej zabrakło. Brakowało emocji, które towarzyszą mi po przeczytaniu tego typu książek.
    Nie wzruszyłam się, nie poczułam tego bólu przez który przechodzili ludzie w najgorszym obozie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam już na półce i pewnie niedługo się zabiorę

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dużo recenzji tej książki spotkałam w podróży po blogosferze, każda kolejna zachęca coraz bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę-tak jak ty pochłonęłam! Również zaskoczyło mnie nastawienie Lalego do zycia. Nie czytałam jednak wcześniej literatury powiązanej z tym tematem, nt IIWŚ znam podstawy, a mimo to świetnie się odnalazlam w tym świecie, w tej historii. W kolejce mam już kolejne podobne pozycje. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka czyta się po prostu sama :) Naprawdę pasjonująca historia. Ogólnie II Wojna Światowa to tak szeroki temat do opisania, że powstanie jeszcze naprawdę wiele książek o tej tematyce.

    OdpowiedzUsuń